Nieposkromiona wyobraźnia i język Brzechwy

Radca prawny. Adwokat. Specjalista od prawa autorskiego. Pod tymi określeniami trudno rozpoznać Jana Brzechwę. Był prawnikiem, poważnym panem w garniturze reprezentującym swoich klientów przed poważnym obliczem sądu. Ku radości dzieci i dorosłych nie poprzestał na tym. Jan Wiktor Lesman pod przybranym imieniem (zresztą wymyślił mu je kuzyn, poeta Leśmian) napisał setki wierszy dla dzieci, stworzył Pana Kleksa i jego Akademię. Był kochliwy, zaczął pisać, żeby zaimponować jednej z wybranek. Jedno szczęście, bo na czym uczylibyśmy dzieci uroków ojczystego języka?

Kaczka dziwaczka, stragan rozgadanych warzyw i żadnych morałów

„Nie rusz, Andziu, tego kwiatka” – wierszyki dla dzieci przed Brzechwą pouczały, karciły i obowiązkowo miały morał. Mamy trzeba słuchać, kotek był chory, bo się przeżarł i tak dalej. Brzechwa jakby tego wszystkiego nie przyjmował do wiadomości. U niego warzywa się kłócą i kończą w zupie ale nie ma z tego żadnej moralnej nauki. Anarchistyczna Kaczka Dziwaczka do końca jest niezależna a zażarcie świergolące ptaki są czystym popisem językowym, lekkim jak szczebiot. Dzieci to kochają a język polski kwitnie. Czegóż chcieć więcej?

Wybrane wiersze:

  • Na straganie
  • Kaczka dziwaczka
  • Pchła Szachrajka
  • Ptasie plotki
  • Pomidor
  • Entliczek-pentliczke
  • ZOO
  • Tańcowała igła z nitką

W czarnej nocy wojny

Barwna postać Ambrożego Kleksa powstała w najczarniejszym czasie – podczas II wojny i niemieckiej okupacji. Jan Brzechwa ze swoim żydowskim pochodzeniem miał powody do wielkiego strachu o swoje życie. Widział najgorsze obrazy, widział upadek człowieka. I wymyślił Akademię, do której ten świat nie miał dostępu. Do czasu. Są w „Akademii Pana Kleksa” momenty, w których ciarki chodzą po plecach i zimny lęk wkrada się między bajkowe, szalone opowieści. Filip Golarz i jego nieludzki uczeń niszczą szkołę pełną cudowności tak, jak wojna zmiotła z powierzchni ziemi stary świat i porządek. W marszu wilkołaków napadających na spokojny kraj z opowieści księcia Mateusza można usłyszeć równy tupot podkutych, żołnierskich butów.

Akademia Pana Kleksa doczekała się świetnej ekranizacji. Pokolenia dzieci znienawidziły Leona Niemczyka odtwarzającego postać złowrogiego Filipa Golarza a w koszmarach widziały wilcze stado idące w rytm hipnotyzującej muzyki TSA. Jan Brzechwa stanowi oczywistą część dzieciństwa polskich dzieci i nie zmieni tego nawet fakt, że po wojnie był hołubiony przez władze. Bez niego nie popłynęlibyśmy na Wyspy Bergamuty ucząc się, czym jest absurd. Ani nie dowiedzielibyśmy się, że nauka nie polega na wkuwaniu terminów i słów, ale na otwarciu głów i chłonięciu świata.